Wielcy ludzie także się starzeją. Ramą filmu „Żelazna Dama” jest trudna codzienność sędziwej Margaret Thatcher, w swojej samotności halucynacyjnie rozmawiającej ze zmarłym mężem. Kluczowe wydarzenia z jej życia osobistego i politycznego ukazane są w nieco przymglonych retrospekcjach – wspomnieniach wyłaniających się z jej osłabłego umysłu.
Takie ujęcie tematu uznano za dyskusyjne, tak moralnie (żyje przecież sama, obnażana w ten sposób, zainteresowana i jej dzieci), jak i artystycznie (czy rzeczywiście starość jest ciekawym, charakterystycznym okresem w jej życiu). Ostatecznie jednak trzeba uznać, że pomysł ten się obronił, nie tylko dlatego, że dolegliwości wieku podeszłego film pokazuje wprawdzie „bez znieczulenia”, ale z taktem i respektem. Co ważniejsze, przyjęta perspektywa dopełnia obrazu M. Thatcher, ewokując nie litość dla niej, ale podziw.
Thatcher jest bowiem nadal z żelaza, mimo nalotu rdzy. Wciąż praktykuje swoją silną wolę. Najbardziej wymowna jest scena u lekarza, który stara się zbadać stan ciała i umysłu Margaret. Typowe pytanie „jak się Pani czuje” pacjentka uznaje za źle postawione. Inaczej, niż uważają pobłażający sobie współcześni, jej zdaniem to nie uczucia są ważne, ale myśli. Myśli bowiem zamieniają się w słowa, słowa – w czyny, te – w nawyki, one z kolei w charakter. A to charakter określa nasze przeznaczenie.
Będziemy zatem tym, czym się uczynimy. Życie okazuje się całością, w ramach której także starość to etap, który można przebyć z godnością. Pokonywanie życiowej drogi jest zarazem pokonywaniem słabości (czy sam język nie podpowiada tutaj czegoś ważnego?). Wykuty przez lata charakter utrzyma starość jako zwartą i szlachetną nawet w dotykającej umysł chorobie.
Będziemy zatem tym, czym się uczynimy. Życie okazuje się całością, w ramach której także starość to etap, który można przebyć z godnością. Pokonywanie życiowej drogi jest zarazem pokonywaniem słabości (czy sam język nie podpowiada tutaj czegoś ważnego?). Wykuty przez lata charakter utrzyma starość jako zwartą i szlachetną nawet w dotykającej umysł chorobie.
Przyjęty przez reżyser sposób prezentacji ma jeszcze jedną zaletę. Optyka ta pozwoliła uniknąć ryzyka uproszczeń związanego z samym podjętym tematem: niebezpieczeństwa ukazania bohaterki wyłącznie jako postaci pomnikowej. Dzięki niej prawda o wielkości Thatcher jako męża stanu, polityka zorientowanego na poważne cele, który chciał uczynić swój kraj lepszym, a nie wygrać kolejne wybory – jak mówi sama bohaterka, „zrobić coś”, a nie „być kimś” – wyłoniła się w sposób nienachalny. Admiracja dla Thatcher przenika cały film, lecz jako prosta konsekwencja przedstawianych zdarzeń, zrównoważona prawdą o jej bardzo ludzkim losie. Z drugiej strony trzeba przyznać, że przyjęta w „Żelaznej Damie” technika fragmentarycznej tylko relacji z wydarzeń historycznych może pozostawić widza głodnym faktów. Głód ten wypadnie zaspokoić w inny sposób.
Interesujący kontrapunkt dla filmu Lloyd, ale przede wszystkim biografii Thatcher, stanowi niedawny obraz „Idy marcowe” G. Clooney’a, ukazujący politykę jako grę brudnych marketingowych chwytów, w których mętnej kałuży roztapiają się resztki ideałów. Nasza biedna, płaska i przaśna polityczna praktyka może natomiast jedynie zasmucić, służąc im jako blade tło.
Warto dodać, że wbrew obawom, a także tropom podpowiadanym przez recenzentów, nie jest to kino feministyczne. Lloyd nie redukuje postaci Thatcher do roli aktywistki emancypacyjnej, nie roztkliwia się także publicystycznie nad koniecznością godzenia przez nią zadań polityka, matki i żony. Szczęśliwie ten wymiar jej osiągnięć nie zostaje przeceniony.
Film raczej nie zachwyca warsztatowym mistrzostwem, broni się jednak dzięki pełnokrwistej historii bohaterki i jej ekranowemu alter ego – solidnej Meryl Streep, która oddając stanowczość i determinację Thatcher, zarazem nadała jej postaci delikatny rys czułości (na odnotowanie zasługuje także Alexandra Roach jako młoda Margaret). Może być również traktowany jako wyraz postępującej, jakże zasłużonej rehabilitacji Margaret Thatcher w kulturze masowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz