Przejmujący film Lynne Ramsay zdaje
nieśpieszną relację z „życia po” – życia matki po masakrze na dużą skalę
dokonanej przez jej syna w szkole i w domu, i „życia przed” – ich nieudanych stosunków
rodzinnych przed zdarzeniem. W sposób świeży i nieschematyczny
stawia problemy nienowe: unde malum,
co lub kto naprawdę odpowiada na zbrodnię, dlaczego człowiek zły jest zły. Na
pytania te nie udziela odpowiedzi. Jedynie zakleszcza widza w widłach dylematu:
natura czy kultura (wychowanie). Stąd bierze się jego wartość i niepokojąca
wymowa.
Eva, pokutująca matka, ta Niobe na
opak, ściera ze ścian swojego domu zacieki z czerwonej farby rozchlapanej przez
mścicieli zbrodni popełnionej przez Kevina, uparcie trwa na posterunku,
metodycznie zaszczuwana przez miejscową społeczność. Czy jednak istotnie ma za
co pokutować?
W retrospekcjach Kevin ukazany
jest jako przewrotny od dnia narodzin. Diaboliczny – jednocześnie wybitnie inteligentny,
nieczuły i amoralny. Wytrawny manipulator, przy obcych jest bez zarzutu, odmawia
łaski swej życzliwości matce i udziela jej ojcu (w jednej ze scen widzimy, jak
afekty te jest zdolny momentalnie odwrócić w sposób równie wyrachowany, co dla
zainteresowanej uwodzicielski). Ugina się tylko przez nagą siłą. Jednak z niej
także umie uczynić dźwignię realizacji swych celów (szantażuje matkę,
wyzyskując jej poczucie winy, po tym gdy raz użyła wobec niego przemocy). Co
najważniejsze, systematycznie ćwiczy celność strzału z łuku, by w starannie
obranym momencie, na krótko przez osiągnięciem pełnoletniości, opróżnić swój
kołczan.
Czy jednak film ma być ilustracją
tezy Schopenhauera, że przynosimy swój charakter na świat – w przypadku
socjopaty Kevina, charakter naznaczony nieuleczalnym defektem? To rzecz
niejednoznaczna. Sama Eva jest oziębła, wycofana, najpierw nie akceptująca
ciąży, potem nie akceptująca narodzonego dziecka (grająca ją Tilda Swinton
wydaje się stworzona do tej roli). Być może bezwiednie, przez „emocjonalną deprywację”,
ukształtowała syna na swoje podobieństwo, „tylko bardziej”, gdyż bez jej
własnej samokontroli i powściągliwości. Nastoletni już Kevin z sadystyczną
satysfakcją diagnozuje pewnego razu, że swoją złośliwość odziedziczył właśnie
po niej. Byłaby to zatem sztafeta pokoleń, od niekochającej matki do okrutnego
syna. Film poddaje się wreszcie także skrajnej interpretacji – że Kevin był od początku
występny tylko w zniekształconym odbiorze matki, a dopuszczając się zbrodni,
dorósł tylko do wyobrażenia, jakie o nim powzięła. Perspektywą filmu jest
przecież optyka samej Evy, to przez filtr jej percepcji obserwujemy zdarzenia. Czy
więc ostatecznie wina leży w tej Królowej Śniegu, jej deficycie miłości? Ale czy
niedostatek miłości może być zawiniony – nie jest przecież żadnym wyborem?
Zagadkowa jest także zaciekła i
niszcząca wrogość społeczności do, również wszak dotkniętej przez zło i zbolałej,
Evy. Być może mściciele zaobserwowali wcześniej w relacjach matki i syna coś,
co usprawiedliwia to nieznośne natężenie nienawiści. Lecz może raczej nienawiść
ta jest próbą restytucji zakłóconego ładu poprzez wymierzenie odpłaty – za to,
czemu faktycznie nie da się zadośćuczynić i tej, która nie jest rzeczywiście
winna. Głębia tej pomsty jest właśnie dlatego niewyczerpana, że każda jej kolejna
miara okazuje się w końcu niewystarczająca dla przywrócenia porządku. Zło nie
daje się w ten sposób odczynić, a rana zasklepić.
Jednostajny rytm filmu, z powracającym
jak rondo natrętnym motywem czerwonych plam, aż do tych pozostawionych po strzałach,
które utkwiły w małej siostrze Kevina i jej ojcu, jest trudny do zniesienia. Jego
chłód dobrze oddaje torturę życia Evy. A także grozę bezlitosnego czynu Kevina.
Być może również skazę osobowości obojga, ten kawałek lustra w sercu, który u
syna skrystalizował się w całe skute lodem jezioro.
Zło nie daje się wytłumaczyć i
zracjonalizować. Palący problem jego źródła pozostaje nierozwiązany.
I tylko jeden z pokrzywdzonych
przez mordercę nastolatków, poruszający się na wózku, przypadkowo spotkany
przez Evę wyłamuje się z frontu nienawiści. Gdy matka spodziewa się od niego
kolejnego ciosu, od obdarza ją dobrym słowem. A na lodowym jeziorze pojawia się
rysa – w finale Kevin zdradza pewną słabość, a Eva go przytula. Ten uścisk
matki z synem niesie trudną nadzieję na nawrócenie.
Okazuje się, że to jedyna dostępna
odpowiedź na pytanie o winę i odpowiedzialność. Zło jest z rzeczywistości
nieusuwalne. Nieusuwalna jest jednak także ta nadzieja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz