Film jest niewątpliwie w swym zamyśle słuszny, a w wykonaniu – sprawny. Nie czyni go to jednak bynajmniej wartościowym artystycznie.
Dydaktyzm filmu i jego monochromatyczność bywają nieznośne. Postaci białych żon i matek są natrętnie karykaturalne. Reżyser przedstawia je jako groteskowe lalki, puste w środku, leniwe, okrutne i nakręcone (przypominają androidy-bohaterki „Żon ze Stepford”). Służące z kolei są wzorami cnót (jeżeli już kradną, to tylko po to, by zapewnić swoim zdolnym dzieciom edukację), ujawniają bezmierne pokłady wrażliwości, wewnętrznego piękna, hartu ducha. Jakkolwiek (podobno) cierpienie uszlachetnia, ta czytankowa wizja jest ideologicznie skażona, nazbyt upraszczająca, bo dychotomiczna, trochę też niesprawiedliwa. O wzruszenie przyprawia tylko Celia, tak jest bezbronna, niepewna siebie i w dobrym tego słowa znaczeniu naiwna, tak dzielnie swoimi niewielkimi siłami walczy z niewesołym, mimo świeżo pozyskanego komfortu, życiem. Tyko w niej jest coś prawdziwego, bo pochodzącego spoza cyfrowego świata płytkiego sentymentalizmu i poprawnego, schematycznego banału.
Przedstawiane zdarzenia są niby
dramatyczne, ale tylko na miarę wytrzymałości widza oczekującego ekspresowego
pokrzepienia w stylu Hollywood, buchalteryjnego wyrównania krzywd jeszcze przed
napisami. Wbrew (w kontekście historycznym, jak najbardziej uzasadnionym) obawom,
po publikacji bulwersującej społeczność książki nie zachodzi nic drastycznego,
nic, co istotnie zagrażałoby bohaterkom. Najbardziej poszkodowana jest jej
autorka, bo odchodzi od niej narzeczony. Jednak i ją rozstanie z ukochanym
mężczyzną przyprawi o zaskakująco mało cierpień, będzie bowiem proste „w obsłudze”
i higieniczne jak nowoczesna toaleta (przywołuję ten sprzęt nie bez powodu
– odgrywa on przecież pewną rolę w fabule).
Tym sposobem obraz ten przynależy raczej do nieskomplikowanego telewizyjnego kina familijnego, niż nadaje się na wielki ekran. Choć bowiem film słuszny może być zarazem dobry, ten szczęśliwy przypadek niestety tu nie zaszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz